KOSTNICA TV FILMY I FILMIKIGALERIANOWOŚCI KSIAŻKOWEFRAGMENTYKINO - ZAPOWIEDZI, PREMIERY          nasz serwis EOPINIER.PL

patronaty.jpg (2614 bytes)
FILMLITERATURATEORIAGRYFORUMLINKI
RECENZJE FILMOWERECENZJE KSIĄŻEKWSPOŁPRACAOPOWIADANIAPUBLICYSTYKANAPISZ DO NASPROSTO Z PIECAZŁOTY KOŚCIEJ
FANTASTYCZNA 4 NARODZINY SREBRNEGO SERFERA

 

Kiedyś myślałem, że najgorszą ekranizacją komiksu w historii kina była Catwoman z Halle Berry. Odtwórczyni głównej roli otrzymała nawet słynną "Złotą Malinę", którą jednak nie za bardzo się przejęła. Cóż… i tak bywa.

Całkiem niedawno udało mi się znaleźć film, który głupotą i kiczem bije na głowę wyżej wspomnianą produkcję. Szukając czegoś ciekawego w telewizji natrafiłem na obraz, który sprawił, że stałem się uboższy mentalnie. Na szczęście nie bardzo, bo – nieskromnie dodam – odporny jestem nieco, choć wizja reżyserska dotknęła mnie do żywego. O jaki film chodzi? To była druga już część przygód znanej grupy superbohaterów. No? Who is The number one?

Odpowiedź jest w miarę prosta, a przynajmniej tak mi się wydaje… Chodzi o film Pana Toma Story`ego Fantastyczna Czwórka 2: Narodziny Srebrnego Surfera. To płytka, żenująca produkcja dla ćwierć-inteligentów (i nie chcę tu obrażać ludzi zachłyśniętych miałką popkulturą... zaraz powiem o co chodzi). Nie ma w niej ani dobrych aktorów (Nie, Jessica Alba nie jest dobrą aktorką), ani wzbudzającej zainteresowanie fabuły. Nawet efekty specjalne są na poziome Ulicznego Wojownika... Piszę więc ku przestrodze.

Zawsze lubiłem kreskówki o Fantastycznej Czwórce. Wychowałem się na kanałach typu Fox Kids czy Cartoon Network i jestem z tego bardzo dumny. Boli mnie zatem niemal całkowite spłycenie czegoś co stanowi ważny element w procesie mojej socjalizacji. Profanacji jakości i przesłania w czymś, co było emitowane w kinach na całym globie. W sumie nie dziwota, że puścili to po godzinie 16-tej. Taki ochłap nie może być "Mega hitem" na 20:00... 

Fabuła opiera się na klasycznym schemacie: najpierw jest dobrze, cieszymy się, potem jest gorzej, następnie fatalnie, a na koniec też dobrze. W sumie więcej na ten temat nie da się powiedzieć.

A więc film akcji. Dość miałki i nudny. Gdybym miał szczerze, bez uszczypliwości podać jakikolwiek mocny punkt tej produkcji musiałbym się bardzo długo zastanawiać.  W trakcie seansu uznałem, że jedynym godnym poświęcenia mu uwagi elementem filmu są efekty specjalne. W dodatku tylko nieliczne ujęcia. W sumie jedno - waląca się góra. No... może przybycie Galactusa od biedy się nada. Cała reszta przyprawia o zawrót głowy i poczucie winy, że oto marnujemy swój czas wlepiając oczy w ekran wypełniony nieudolną próbą uchwycenia legendy. Piszę całkiem szczerze, nie ma tu niczego co zadowoliło by wymagającego kinomana.

Przykro więc patrzeć na nieudolne efekty specjalne, do bólu sztuczną grę aktorską oraz uwłaczającą – jak na dzisiejsze możliwości – charakteryzację Bena Grimma i Srebrnego Surfera… Oczy pękają też na widok tak fatalnie dobranych odtwórców głównych ról.

Strasznie chamska wyszła mi ta recenzja, przyznajcie sami. Nie wiem czemu, ale ostatnimi czasy trafiam na produkcje wobec których coraz trudniej przychodzi mi zimna kalkulacja plusów i minusów. Ich jałowość uderza we mnie z każdym kolejnym ujęciem. Oglądam coraz więcej filmów i w wielu dostrzegam coraz więcej wad. Mam tylko nadzieję, że tak ostre słowa, których czasem się wstydzę, nie przypiszą mi miana szczekaczki lub domorosłego krytyka-skandalisty (Choć dziś to najszybsza droga na „szczyt”… i do „Pudelka”). Piszę absolutnie szczerze i mam szczerą nadzieję, że moje słowa mogą się komuś przydać.

Wypadało by wrócić do samego filmu i podsumować. Mówiąc krótko, jeśli macie za dużo czasu i niewielkie wymagania zapraszam na seans. Tych, którzy pragną kina ździebko ambitnego ostrzegam: oglądacie na własny ryzyko. Reklamacji nie uwzględnia się.

 

Tytuł: Fantastyczna Czwórka 2: Narodziny Srebrnego Surfera (org.: Fantastic Four: Rise of the Silver Surfer

Reżyseria: Tim Story

Scenariusz: Mark Frost, David Self, Don Payne

Produkcja: USA, Niemcy, UK

W rolach głównych: Jessica Alba, Ioan Gruffudd, Michael Chiklis, Chris Evans

Muzyka: John Ottman

Premiera: 12 czerwca 2007 r. (Świat), 15 czerwca 2007 r. (Polska)

Czas trwania: 92 minuty

Gatunek: s-f, akcja, przygodowy

 

Ocena: 1/10

 

Mormegil