TWITTER BLOGGER  SKULLATOR       PLIKI COOKIES  KANAŁ YOU TUBE

KOSTNICA TV FILMY I FILMIKIGALERIANOWOŚCI KSIAŻKOWEFRAGMENTYKINO - ZAPOWIEDZI, PREMIERY          nasz serwis EOPINIER.PL

patronaty.jpg (2614 bytes)
FILMLITERATURATEORIAGRYFORUMLINKI
RECENZJE FILMOWERECENZJE KSIĄŻEKWSPOŁPRACAOPOWIADANIAPUBLICYSTYKANAPISZ DO NASPROSTO Z PIECAZŁOTY KOŚCIEJ
LEW - Robert Zieliński

O książce:
   Bohaterem debiutanckiej powieści Roberta Zielińskiego jest osiadły w Kalifornii post-solidarnościowy emigrant, wzięty stomatolog i spekulant na rynku nieruchomości – człowiek, który odnosi sukcesy na polach ekonomicznych, towarzyskich i erotycznych, czym burzy stereotypowy obraz Polaka w USA. Kolejne zwycięstwa protagonisty – zyskowne transakcje i uwodzone kobiety – mają jednak wymiar fasady, burzonej przez ideologiczne reanimacje szczątków emigracyjnej świadomości. Wszystko to sprawia, że podmiot Lwa nigdy nie jest „u siebie” – przecząc typowi polskiego imigranta, jednocześnie, poprzez powracający repertuar gestów, typ ten potwierdza. Stąd wszelkie próby stabilizacji uczuciowej, jakie podejmuje z pozycji amerykańskiego potentata, kończą się eskapistycznym fiaskiem.
   Tytułowy Lew nawiązuje do fundamentalnego dla utworu „naturalistycznego” stanowiska bohatera. „Prawa przyrody”, do których raz po raz się odnosi, uznać można za kolejny projekt porządkowania świata. Podobnie jednak, jak pozostałe sposoby, nosi on znamiona porażki.
   Ważnym elementem strategii reprezentacyjnej powieści Zielińskiego jest język. Książka napisana jest polszczyzną świadomie zanieczyszczoną, pełną quasi-archaicznych naleciałości, co składa się na niezwykle ciekawy efekt sztuczności i teatralności. Takie, mieszające różne porządki, uschematyzowanie lingwistyczne koresponduje z kondycją podmiotu opowieści.

   „Lubi myśleć o sobie jako lwie. W domu, w interesach i... w łóżku, zgodnie z prawami swojej ulubionej biologii, czuje się samcem alfa. Polski emigrant i rasowy Kalifornijczyk, uwodzi kobiety na wszystkich kontynentach i opłakuje z rodakami śmierć papieża. Niemal zawsze osiąga to czego pragnie. Ale czy będzie w stanie wygrać z czasem? Czy spełni swoje marzenie i niczym samotny lew powróci w chwale, aby przewodzić stadu samic?”
      Bartłomiej Woźniak

 

   Opis książki, który wydaje się być, może nie tyle gotową recenzją, co zwięźle napisaną analizą, mówi o książce niemal wszystko... Być może. Zależy dla kogo. Ten składający się z wyszukanych słówek i słabo zachęcający opis, czytelnika, który szuka literatury ambitnej, ale przede wszystkim gwarantującej dobrą zabawę, raczej spłoszy (niestety). Tu symbol, po nim nawiązanie i znowu symbol, a do tego gotowe ich interpretacje (podane we wspomnianym opisie) mogą sugerować, iż jest to tytuł jedynie(?) dla badaczy literatury(?), znacznie ograniczając grono odbiorców. Być może jest to pochopna opinia, jednak to właśnie owo narzucanie interpretacji (w czasach szkolnych) powoduje u większości nie tyle zniechęcenie do konkretnego tytułu, co alergię na wszelkiego rodzaju słowo pisane! Ale dość już o opisach.

   Powieść Zielińskiego dzieli się na trzy części, z których każda zawiera kolejny etap życia (/duchowego dojrzewania) bohatera – poza pracą składającego się głównie z licznych romansów – i opowiada o jednym romansie, powiedzmy, że pierwszoplanowym, podczas trwania którego nasz „lew”-bohater (wiecznie niezaspokojony) próbuje rozpocząć kolejne, czyli gra na kilka frontów! I tak oto wygląda „Lew” – tytuł, który czyta się z uśmiechem na twarzy, ponieważ poprawia humor, jak mało która książka. Na tym jednak nie koniec, ponieważ nie jest to opowieść stworzona dla samej opowieści.

 

   Każdy z rozdziałów dokładnie pokazuje osobowość bohatera i to, jak bardzo się ona zmienia wraz z postępującym wiekiem. Duże odstępy czasowe pomiędzy poszczególnymi częściami, uwypuklają te różnice jeszcze bardziej i w ten oto sposób „młodzieńcza” porywczość zaczyna ustępować miejsca rozwadze, a w końcu i zrozumieniu – w jego przypadku – bardzo gorzkiej prawdy. Jedyne co pozostaje stałe, to serce, które przecież nie sługa, choć po sześćdziesiątce wyrywa już nieco wolniej...

   Powieść napisana została bardzo plastycznym językiem, ale to co jest jej największą zaletą, to olbrzymi ładunek emocji, od których między kartami oprawy aż wrze! Temperaturę podkręcają owe rzekome „zanieczyszczenia” , oraz „quasi-archaiczne naleciałości” (opis), które faktycznie dają efekt teatralności, ale z pewnością NIE sztuczności.

   Dla kogo jest ta książka? Dla każdego – beż względu na to, czy ktoś preferuje horror, s-f, czy też klimaty post-apokaliptyczne. Jeśli ktoś uważa, że bredzę wciskając mu ten mix powieści obyczajowej z romansem, niech pójdzie do księgarni, stanie przy regale i przeczyta pierwszych pięć stron „Lwa” – powieści zawierającej naukę ukrytą między wierszami, a samymi wierszami bawiącej do łez. Ciekaw jestem, ile spośród osób, które by tak zrobiły, odstawiło by książkę na półkę, a ile poszło z nią do kasy.

 Marek Syndyka

 

O autorze:
   Robert Zieliński jest emigrantem z okresu Solidarności. Po ukończeniu studiów i odbyciu stażu na głuchej Polskiej wsi, wyjechał z plecakiem do Ameryki. W kieszeń wepchnął dyplom lekarza weterynarii i przemycone 100 dolarów. Autostopem przejechał cały kontynent, aż w końcu osiadł nad Pacyfikiem, w okolicach Los Angeles. Zaczynał od limuzyn. Jako wzięty szofer rozwoził gwiazdy filmowe, między innymi na oscarową galę. Był także lokajem u księcia saudyjskiego w Beverly Hills. Po uzyskaniu tytułu Doctor Veterinary Medicine kupił Klinikę Małych Zwierząt, którą prowadzi od 28 lat. W latach 1994-1995 piastował stanowisko Prezydenta Związku Lekarzy Weterynarii w Południowej Kalifornii. Jest autorem licznych wystaw fotografiki czarno-białej. W wolnych chwilach jeździ konno i tańczy tango. Jest kolekcjonerem kalifornijskich impresjonistów z lat dwudziestych ubiegłego wieku. W 2012 roku napisał swoją pierwszą książkę pt. „Lew”.

 

 

Tytuł: Lew
Autor: Robert Zieliński
Wydawca: Korporacja Ha!art.
ISBN: 978-83-64057-07-6
Seria: Poza seriami
Wydano: Kraków, 28.06.2013
Projekt okładki: Agnieszka Zgud
Oprawa: miękka
Liczba stron: 16
8