Site icon KOSTNICA – POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Historia Śródziemia, tom 2: Księga zaginionych opowieści cz. 2 – J.R.R. Tolkien, Christopher Tolkien

KSIĘGA POWTÓRZONYCH OPOWIEŚCI

No i jest. drugi tom „Księgi zaginionych opowieści” – czyli zarazem drugi tom „Historii Śródziemia”. Czyli taki zbiór różnych prac Tolkiena, które w sumie już znamy, ale znamy w nieco innych formach, więc odkrywamy je jeszcze raz, na nowo. A i z dodanymi elementami, dotąd nam przecież nieznanymi. Więc jeśli jesteście fanami Tolkiena, ten tom, jak i wszystkie pozostałe to takie absolutne musisz to mieć. Choć trzeba przyznać, że jednocześnie nie jest to lektura, jaka wchodzi łatwo, szybko i lekko.

Pora wrócić do Śródziemia raz jeszcze i poznać kolejne opowieści z najwcześniejszych jego dni. Tu spotkacie Berena i Tinúviel (znaną też jako Lúthien), bohaterów najpiękniejszej opowieści miłosnej tego świata. zobaczycie, jak Turambur walczył ze smokiem czy wyruszycie w podróż wraz z Eärendelem. I będziecie świadkami upadku Gondolinu. A na tym wcale przecież nie koniec.

Te pierwsze dwa tomy, ten i poprzedni, to opowieść obejmująca to, co znamy już z „Silmarilionu”. Ale, jak pisałem na wstępie, to, podobnie jak w „Niedokończonych opowieściach”, po prostu jeszcze jedna wariacja na ten temat. Ale za to jaka. Tolkien to był pisarz z wizją, perfekcjonista, ale i piekielnie utalentowany artysta. Jednocześnie wszystko, co robił, planował z zegarmistrzowską wręcz precyzją, w najdrobniejszych detalach. Ostateczne wersje – choć w przypadku „Silmarilionu” ciężko o czymś takim mówić, bo sam autor nigdy za życia tego swego opus magnum nie dokończył – nie zawsze zawierają więc to, co liczne inne, które przez lata opracował. Zazwyczaj są to drobiazgi, ale też i istotniejsze rzeczy – spójrzcie tylko na kończący ten tom rozdział, wieńczący całą mitologię. No i zwróćcie uwagę na pojawiającą się tylko w „Księdze zaginionych opowieści” postać Ælfwine, który z innych książek autora zniknął, a tu ważny jest i to bardzo.

I właśnie dla takich rzeczy się to czyta. Trzeba być fanem, trzeba być wielkim miłośnikiem prozy brytyjskiego mistrza, bo nie jest to łatwe dzieło, ale jak to wszystko satysfakcjonuje. Jak dopełnia obrazu i jak pozwala jeszcze mocniej docenić to wszystko. Rozmach też. Wymaga od czytelnika wiele, ale wiele też daje. I potrafi zafascynować, szczególnie samym pisarstwem i wizją Tolkiena, o tym jednak chyba nikogo przekonywać nie trzeba, prawda? Tolkien i jego dzieła to klasyka i klasa sama w sobie, wiedzą to wszyscy, nawet jeśli niektórzy z tym nie zgadzają.

No i co tu dużo mówić, super rzecz. I super wydana. Czekałem latami na wznowienie. I czekałem, marzyłem, że ktoś w końcu wyda to w całości. I Zysk wydaje, a robi to w sposób, który sprawia, że po tomy chce się z miejsca sięgnąć, a potem patrzeć na nie, bo na półce też prezentują się rewelacyjnie. Więc polecam, tak całym sobą, bo świetna rzecz i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów i kolejnych nowych materiałów do okrycia.

Michał Lipka

Exit mobile version