Dead Space – recenzja - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Dead Space – recenzja

W 2008 roku gracze wypijali hektolitry melisy po posiedzeniu przed tworem Visceral Games. Survival horror zachwycił graczy jak i krytyków, co mogło wydawać się dziwne. Dead Space nie jest bowiem krokiem milowym, jeżeli chodzi o elektroniczną rozrywkę, nie jest również odkryciem w grach typu horror. Czym więc zachwycił? Odpowiedź jest zaskakująco prosta: powielił utarte schematy, biorąc klimat klaustrofobii z „Obcego”, stwory z filmu „Coś” i klimatyczny soundtrack niczym z „Omenu” i połączył to wszystko w sposób mistrzowski.

            USG Ishimura – ogromny statek „łamacz planet” – wysyła sygnał S.O.S. Sygnał odbiera statek Kellion, który rusza na ratunek. Na podkładzie tego drugiego pracuje inżynier Isaac Clarke, a na pierwszym jego partnerka – Nicole. Zaraz po zejściu na Ishimure nasz bohater odkrywa, że cała załoga zginęła, a ciała przemieniły się w Nekromorfy, z którymi przyjdzie się mu zmierzyć. Impulsem utrzymującym Issaca przy życiu będzie chęć ocalenia swojej ukochanej.

            Przemierzając pokład Ishimury korzystać będziemy z szerokiego wachlarza uzbrojenia: pił plazmowych, karabinów pulsacyjnych, bądź strzelb elektrycznych. Futurystyczne bronie podlegają ulepszeniom, dzięki czemu zwiększamy ich obrażenia, czy szybkostrzelność. W miarę postępów będziemy w stanie wykupywać nowe uzbrojenie, zgodne z naszym sposobem gry. Należy wspomnieć, że sposób eliminacji wrogów nazywany jest „strategicznym rozczłonkowaniem”. Oznacza to, że w pierwszej kolejności będziemy musieli odstrzelić Nekromorfom kończyny. Adwersarz jest nieliczny, co smuci. Ich modele jednak wpływają na wyobraźnie i są w stanie wywołać nieprzyjemny uścisk żołądka. Lokacje pomimo braku różnorodności, zaprojektowane są by wzbudzały w nas klaustrofobię i odczucie osamotnienia. Spacerując korytarzami często natykamy się na zmasakrowane ciała załogi, przy których znajdziemy liczne zapisy audio, bądź fragmenty dziennika. Pomimo rozbudowanego tła historycznego sama fabuła posuwa się w przerażająco wolnym tempie. Znacząca część rozgrywki polega na: naprawie filtrów, naprawie zasilania itp…

            Tym, co potęguje wszelkie doznania jest udźwiękowienie. Echo stawianych kroków odbija się od metalowych ścian. Co chwilę możemy również posłyszeć mruczenie Nekromorfów, czyhających w szybach wentylacyjnych, gotowych w każdej chwili wyskoczyć na nas z szponami. Uczucie zagrożenia towarzyszy nam przez cały czas rozgrywki, co niestety nie jest współmierne z poziomem trudności. Głównie na początku i na końcu gry czyha na nas wyzwanie.

            Nasz główny bohater nie zachęca do współczucia mu. Jest całkowicie pozbawiony emocji i bezosobowy. Wydaje się zaprogramowaną maszyną, którą w ogóle nie porusza zaistniała sytuacja i dopiero w ostatnich trzech godzinach rozgrywki wykazuje ludzkie uczucia.

            Dead Space jest udanym tytułem i względem tego nie ma wątpliwości. Skierowany jest do konkretnej grupy odbiorców; osób lubiących brutalne i realistyczne produkcje.

Ocena 7,5/10       Adam Loraj

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.