Droga bogów – Krystian Gadomski - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Droga bogów – Krystian Gadomski

Bogowie nie umarli

To miało być połączenie bajki, baśni, mitologii i fantasy. Ożywianie legend dawno zapomnianych i zaserwowanie czytelnikom epickiej przygody. I trochę przeszarżował, trochę nie panuje nad tym wszystkim, ale jego „Drogę bogów” czyta się nieźle i całkiem do rzeczy to lektura.

Aron ma jeden cel. Chce ocalić od zapomnienia opowieści o dawanych bogach. Jak wszystkim bowiem wiadomo – albo nie wiadomo – bogowie istnieją, póki mają swoich wyznawców, więc ktoś musi pielęgnować o nich pamięć, ratować przed śmiercią i przywrócić ich dla świata. No i właśnie po to rusza w drogę. No i działa. I dzieje się, bo czeka go wiele przygód, niebezpieczeństw, a także wyzwań, którym będzie musiał sprostać…

Zacznę może od minusów. W skrócie, jak na wstępie pisałem, autor chciał zbyt wiele. Wziął za dużo elementów, jak na książkę liczącą sobie ostatecznie nieco ponad 320 stron i trochę zabrakło mu wprawy, by zapanować nad tym wszystkim. Więc pojawia się trochę chaosu, na rozbudowę postaci nie ma za wiele miejsca – i chyba trochę warsztatu, bo główny bohater też jakoś szczególnie dobrze skonstruowany nie jest – a całość początkowo męczy czytelnika, zanim ten wczuje się na tyle, by reszta poleciała już w dobrym tempie…

No ale kiedy się wczujemy, całkiem przyjemnie się robi. Dzieje się tu sporo, sam zamysł jest ciekawy, rzecz przy okazji napisana jest w przyzwoity sposób. Zresztą bohater z czasem zyskuje, autor ma kilka fajnych pomysłów, a fakt, że łączy tak wiele mitów i podań z różnych stron świata, nawet azjatyckich. I chociaż były dobrze mi znane – swego czasu mocno wnikałem w takie rzeczy, ale lata temu to było – doceniam, że jednak poszedł też w takie egzotyczne i mniej kojarzone. I że całkiem do rzeczy to zrobił. Trochę dopracować i w przyszłości będzie ciekawie.

Więc kto lubi, kogo zaciekawiło, śmiało może. Pod niepozorną okładką, po dość męczącym początku, kryje się przyzwoita rodzima fantastyka, trochę swojska, trochę egzotyczna. No i tyle w temacie.

Michał Lipka

Książka „Droga Bogów” pokazuje pradawny okres w dziejach Japonii. Legendy tego wyjątkowego kraju opisują wspólne życie ludzi i bogów, a według znanym nam dziś przekazów rolą bogów było pomagać ludziom. Czy to nie brzmi pięknie?

Przez stulecia naszym przodkom towarzyszyli różni bogowie. Legendy i mity o nich z biegiem lat odeszły w zapomnienie. Główny bohater, Aron, podejmuje wysiłek uratowania pamięci o tych właśnie bogach, bo oni istnieją, dopóki mają wyznawców. Chłopak podejmuje wyzwanie i rusza w nieznane, aby umożliwić im przetrwanie. Na swojej drodze spotyka postacie historyczne, bohaterów legend i mitów oraz dawno zapomnianych bogów. Każda z poznanych postaci ma wpływ na dalsze jego losy.

Aron swoją przygodę zaczyna w szeregach Welesa – boga piorunów znanego z mitologii słowiańskiej. Nieoczekiwany zbieg wypadków powoduje, że przybiera postać kitsune i jako lisica przechodzi w służbę bogini Inari. W jej chramie znajduje dom i rodzinę, ale zachowuje też dwoistość postaci – jest Aronem albo Aari i jest pełen wewnętrznych rozterek i niepewności, tak jak my podejmuje wiele decyzji – lepszych lub gorszych. Zastanawia się, kim jest i co nim kieruje.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *