Encyklopedia statków Star Trek: Statki Gwiezdnej Floty 2151-2293 – Ben Robinson, Marcus Riley, Matt McAllister, Fabio Passaro, Ed Giddings, Adam 'Mojo' Lebowitz, Robert Bonchune | | KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Encyklopedia statków Star Trek: Statki Gwiezdnej Floty 2151-2293 – Ben Robinson, Marcus Riley, Matt McAllister, Fabio Passaro, Ed Giddings, Adam ‘Mojo’ Lebowitz, Robert Bonchune

MUZEUM STATKÓW KOSMICZNYCH

Nie trzeba być fanem „Star Treka”, by sięgnąć po tę książkę. Ja nie jestem, podobnie jak z „Gwiezdnymi wojnami”, tak i z tą serią moja przygoda ogranicza się do obejrzenia czasem jakiegoś filmu i – najczęściej – zapomnienia o nim, ale czytając „Encyklopedię statków Star Trek: Statki Gwiezdnej Floty 2151-2293” bawiłem się znakomicie. Dlaczego? Bo to bardzo przyjemnie zilustrowany, ciekawy przewodnik po kosmicznych machinach, który potrafi pobudzić wyobraźnię i dostarczyć zapadających w pamięć przeżyć każdemu, kto lubi fantastykę – najlepiej taką w widowiskowym ujęciu.

Witajcie w świecie statków „Star Treka”! W niniejszym tomie znajdziecie prezentacje wszystkich najważniejszych pojazdów kosmicznych znanych z seriali i filmów. A wszystkie one ukazane szczegółowo, z bogactwem ciekawostek, które odkryją przed Wami nie tylko najważniejsze fakty, ale też i takie rzecz, jak informacje o bitwach czy misjach, w których jednostki brały udział.

„Star Trek”, podobnie jak „Gwiezdne wojny”, to nie do końca moja bajka. Obejrzałem nawet z przyjemnością kilka filmów – policzyłbym je na palcach jednej ręki i jeszcze trochę by zostało – i to tyle. Nie rozumiem fenomenu obu gwiezdnych sag, bo ani w tym głębi, ani jako bajka dla dorosłych nie sprawdzają się za dobrze. Co w nich lubię? Popatrzeć na niezobowiązującą akcję i efekty specjalne – czasem tyle wystarczy. A co lubię w książkach uzupełniających te uniwersa? Najczęściej nic, bo ich jakość jest bardzo niska, szczególnie ta literacka. Ale wszelkiej maści albumy i encyklopedie cenię sobie zarówno za ich widowiskową szatę graficzną, jak i to, w jak sympatyczny quasi-prawdziwy sposób opowiadają o miejscach, postaciach czy sprzęcie.

I taką właśnie publikacją jest niniejszy tom. Na niemal dwustu stronach trójka pisarzy (Ben Robinson, Marcus Riley, Matt McAllister) oraz grupa ilustratorów (Fabio Passaro, Ed Giddings, Adam ‘Mojo’ Lebowitz, Robert Bonchune) zabiera nas w niezwykłą podróż po swoistym muzeum statków kosmicznych. Jeśli chodzi o teksty, nie są to tylko suche techniczne prezentacje poszczególnych pojazdów, ale po prostu interesujące przedstawienie najróżniejszych faktów z nimi związanych. Ciekawostek jest wiele, a całość, choć nie jest typową lekturą, jaką pochłania się od deski do deski (choć i tak można), potrafi wciągnąć i zaintrygować.

To jednak rzecz głównie dla miłośników „Star Treka”, za to dla całej reszty, największą atrakcją będą oczywiście ilustracje. Szczegółowe, realistyczne, bogato ukazujące temat i po prostu bardzo, bardzo przyjemne dla oka. Robią spore wrażenie, zapadają w pamięć, są – co tu dużo mówić – widowiskowe i nastrojowe, a co ważniejsze równie mocno oddziałują na fanów, jak i nieszczególnie obeznanych z tematem czytelników. Wszystko to zaś wieńczy rewelacyjne wydanie, które przyjemnie prezentuje się na półce. Czy trzeba czegoś więcej?

Miłośnikom „Star Treka” polecać nie muszę, sięgną w ciemno i nie ma się co dziwić. Ale jak już wspominałem, warto by miłośnicy fantastyki, którzy po prostu lubią obejrzeć dobrze wykonane albumy, sięgnęli po „Encyklopedię statków Star Trek”. Nie zawiodą się.

Michał Lipka

Share

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *