JURASSIC-WORLD - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

JURASSIC-WORLD

JURASSIC WORLD: THE END?

Pierwszy „Park Jurajski” to na pewno jeden z filmów mojego dzieciństwa. Jeszcze nawet nie chodziłem do szkoły, kiedy pojawił się boom na dinozaury, a ja mu uległem. I kupowałem figurki i komiksy, zbierałem magazyn „Dinozaury” od DeAgostini, miałem encyklopedie, książeczki, album z naklejkami z „Jurassic Park”… No a sam „Park” zajmował szczególne miejsce, bo ożywiał na naszych oczach to, co każdy ożywione chciał zobaczyć. I zachwycał. A najnowsza, szósta już część… Cóż, nie jest to najlepszy film z serii, chociaż zdecydowanie najbardziej widowiskowy, ale ja i tak lubię ten schemat i chętnie wgryzłem się – po raz kolejny, po raz ostatni – w tę opowieść.

(from left) A Pyroraptor, Kayla Watts (DeWanda Wise) and Owen Grady (Chris Pratt) in Jurassic World Dominion, co-written and directed by Colin Trevorrow.

Po wydarzeniach sprzed czterech lat wszystko się zmieniło. Dinozaury wróciły i wędrują po ziemi, ale czy ludzie i śmiercionośne gady mogą ze sobą współistnieć? Problemów nie brakuje, a dawni i nowi bohaterowie będą musieli połączyć siły i rzucić się w wir przygody, która ostatecznie rozstrzygnie o losie dinozaurów…

Pierwszy „Jurassic Park” unikał nadmiernego i zbyt szybkiego pokazywania dinozaurów tak, jak wcześniejszy film Spielberga, „Szczęki”, unikał pokazywania rekina. Ograniczenia techniczne? Celowy zabieg? Tak czy inaczej, zadziałało, podsycając naszą ciekawość i potęgując efekt wow, kiedy wymarłe gady w końcu pojawiły się na ekranie. Teraz na takie zabawy nie ma już miejsca, nie ma czasu, ma być widowiskowo, dinozaury atakują nas więc od pierwszych chwil i niemal nie znikają z ekranu. Bo takie są czasy, bo to film oparty na efektach. Ważne by nie nudził. A czy nudzi?

Claire (BRYCE DALLAS HOWARD) in JURASSIC WORLD DOMINON, directed by Colin Trevorrow

Nie. Może nie porywa tak, jak pierwsze dwie czy trzy odsłony serii, ale znudzony nie byłem, chociaż są tu pewne momenty, które bym skrócił – w końcu całość trwa prawie dwie i pół godziny – niemniej zabawa i tak jest miła. Bo oglądam te filmy tylko dla strony wizualnej i grania na moich sentymentach, a ten i dobrze wygląda, i jakieś nostalgiczne nuty u mnie też trącił parę razy. Choćby konkretnymi scenami, składającymi hołd klasyce. Powroty aktorów do swoich ról, choćby Sama Neila, wielkiego nieobecnego serii, a przecież głównego bohatera pierwszej i trzeciej części czy Laury Dern, też robią swoje. I tym razem nie ma takiego niedosytu ich obecności, jak w części poprzedniej.

Przede wszystkim króluje jednak akcja i widowiskowość. Budżet sięgający niemal 190 milionów dolarów robi swoje i to na ekranie widać. Twórcy i ekipa bawią się tym filmem, a my bawimy wraz z nimi. Owszem, to nie ten poziom co jedynki i dwójki, które były filmami prawdziwie magicznymi, ten jest tylko niezły, ale dobrze było wrócić do tego świata, jeszcze raz spojrzeć na wymarłe gady i przekonać się, co tam słychać u dawno niewidzianych znajomych. Pewnie to nie koniec, chociaż „Dominion” stanowi zwieńczenie i ostatniej trylogii, i całej serii, bo zarobił w kinach niemal miliard i nikt nie mówi o definitywnym finale, ale na chwilę obecną to ostatnia część i nawet jeśli nie jest tak spełniona, jakby mogła i tak dobrze się ją oglądało.

Michał Lipka

JURASSIC WORLD DOMINION
Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *