Mroczny zakon – Anna Koczy #PATRONUJEMY - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Mroczny zakon – Anna Koczy #PATRONUJEMY

BIESY

„Mroczny zakon” to kolejna książka debiutującego autora w moich rękach. I kolejne rozczarowanie, mimo naprawdę wpadającego w oko okładki. Nie fabularne, bo pomysł był i całkiem nieźle wypadł, mimo ewidentnego braku oryginalności. Rzecz w tym, że całość jest napisana w tak niewprawny sposób, że momentami naprawdę ciężko się to czyta. I aż dziw, że korekta przepuściła tak ewidentne błędy stylistyczne i językowe.

Biesy – istoty zdolne wnikać w ludzkie ciała i kierować ich działaniami. Zrodzone w wyniku działań Wielkiego Nekromanty, uważane są za pomagierów Diabła. Poluje na nie Zakon Inkwizycji. Ale są też jeszcze tzw. półbiesy, a dokładniej ludzie noszący w sobie biesa. Jedną z nich pewnego dnia staje się nastoletnia Isan, na którą od tej pory czekać będzie nie lada wyzwanie. Od niego zależeć będą losy świata, ale też i odkrycie prawdy o istocie, która zamieszkała w ciele dziewczyny….

Najpierw zacznę od minusów. Jak to z powieściami debiutantów bywa, stylistycznie rzecz nie jest udana. Każdy zresztą, kto próbował swoich sil w pisaniu doskonale wie, że kiedy wpada się w pisarski ciąg i pod wpływem natchnienia pisze bez zwracania uwagi na cały świat, trudno pilnować poprawności swojego tworu. Chce się spisać, co ma się w głowie, czuje się potrzebę brnięcia dalej, przelewania wizji i emocji na kolejne strony, a przy okazji samemu odkrywa się świat i bohaterów. Kiedy w końcu dobrnie się do końca, efekt może różnić się nie tylko od tego, co sobie zaplanowaliśmy, ale przede wszystkim bohaterowie i różne wydarzenia mogą różnić się na poszczególnych etapach książki. To rzecz istotna do poprawy, kiedy już się nad tym przysiądzie ze spokojem. Ale jest coś jeszcze istotniejszego – styl. Tego można się nauczyć, to można wypracować, trzeba czytać swoją pracę nawet jeśli się nie chce, poprawiać to co samemu nam zgrzyta…

… i tego tu zabrakło. Może autorka i przeczytała swoją powieść, ale chyba nie zrobiła tego krytycznym okiem. Tu powinien wkroczyć redaktor, korekta powinna wychwycić i poprawić te błędy, ale mam wrażenie, że w przypadku „Mrocznego zakonu” praca nad tekstem na tym poziomie ograniczyła się do wyłapania literówek, błędów interpunkcyjnych itd., itd., ale nie błędów stylistycznych. Szyk zdania, niewłaściwe podmioty, źle używane konstrukcje słowne… Rzuca się to w oczy nawet, kiedy jedynie przekartkowuje się powieść, a nie tak powinno być. Poza tym jednak sama książka, choć prosta, oparta na typowych schematach gatunkowych i zaludniona przez jednowymiarowe postacie, jest całkiem przyjemną lekturą.

Bo gdy przymknąć oko na te błędy (nie jest łatwo, ale na upartego się da), dostajemy typowego przedstawiciela swojego gatunku. Nie najgorzej pomyślanego, nadającego się w sam raz jako niewymagająca lektura na wakacyjne wieczory, jeśli lubicie fantastykę i grozę. Szkoda, że szwankuje strona techniczna, bo gdyby nie to, mogłoby wyjść z tego coś całkiem sympatycznego.

Michał Lipka

Biesy to demoniczne istoty błądzące po świecie już od wielu lat. Mają zdolność wnikania w ludzi i kierowania ich działaniami, przez co uważane są za pomagierów samego Diabła.

Zrodziły się z gniewu zmarłych, których wieczny odpoczynek zakłócił Wielki Nekromanta. Tropieniem demonów i unicestwianiem ich zajmuje się Święty Zakon Inkwizycji.
Ludzi noszących w sobie biesy nazywa się półbiesami. Można ich rozpoznać po pewnych trudnych do ukrycia „nietypowych właściwościach”, takich jak ogon, skrzydła, czarny język i wiele,wiele innych…
Isan – nastolatka, która utraciła pamięć – budzi się pewnego dnia i orientuje, że zamieszkał w niej
nieproszony gość, bies Timor. Dziewczyna żyje w odosobnieniu, aż odnajduje ją inny półbies, Leonel.


Wyjawia on jej straszliwą prawdę o tym, co może się stać, jeśli Inkwizycji uda się zniszczyć wszystkie
biesy. Okazuje się bowiem, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje… Bohaterce przychodzi poznać
prawdziwą naturę istot, które noszą w sobie ludzie.
Przed Isan i Leonelem staje trudne zadanie. Jeśli im się nie uda, świat czeka nieuchronna zagłada.
Czy wygrają walkę z czasem? Czego jeszcze dowiedzą się o sobie i o miejscu, w którym przyszło im żyć?

premiera – grudzień br.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.