Obcy 4: Przebudzenie – Ann Carol Crispin, Kathleen O’Malley - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Obcy 4: Przebudzenie – Ann Carol Crispin, Kathleen O’Malley

RIPLEY: ZMARTWYCHWSTANIE

I w końcu jest. Czwarty i ostatni tom powieściowej wersji klasycznej serii filmowej o Obcych pojawił się na polskim rynku. Od poprzedniej części zaszły spore zmiany, pisarza, który przygotował poprzednie trzy tomy – i jednocześnie autora specjalizującego się w nowelizacjach filmowych hitów – zastąpiła zmarła przed ośmiu laty pisarka A. C. Crispin. A sama opowieść, jak i filmowa, zyskała nowy, bardziej nastawiony na akcję charakter. Ale trzyma poziom poprzednich części i z czystym sumieniem można ją polecić wszystkim fanom uniwersum, bo wprowadza do opowieści nieco zmian.

Ripley poświeciła życie, by wraz z nią umarła królowa obcych, rozwijająca się w jej ciele. Teraz jednak budzi się na stacji kosmicznej i nie wie jeszcze, jaki koszmar na nią czeka. Naukowcy przywrócili ją do życia w jednym celu: zależało im na odzyskaniu obcego. A ich eksperymenty stają się zaczątkiem tragedii, która po raz kolejny będzie kosztować życie kolejnych ludzi. Kto jednak przetrwa kolejne starcie z kosmicznymi maszynami do zabijania?

„Obcy: Przebudzenie”, to ostatnia część regularnej, kanonicznej serii o krwawiących kwasem obcych. Potem uniwersum rozbudowano o kolejne filmy (dwie części „Aliens versus Predator”, „Prometeusza” i „Obcy: Przymierze”), a co za tym idzie także powieści je adaptujące i rozwijające (powstały nawet komiksy „Aliens vs. Predator vs. Terminator” ukazujące dalsze losy Ripley), ale w tym momencie kończy się to, co stanowi sedno opowieści. Za to kończy w dobrym stylu. Wiem, że wielu fanów było zawiedzionych czwartym filmem, sam zgrzytam zębami na niektóre pomysły, ale uwielbiam „Aliena”, a ta odsłona dostarcza mi tego, co w serii cenię, a czego zabrakło w „AvP”.

Ann Carol Crispin (która powieść napisała razem z Kathleen O’Malley) serwuje nam tu i akcję, i napięcie, i odrobinę grozy, i ciekawą treść. Nie odbiega zbytnio od oryginału, za to w dobrym stylu adaptuje go na nowy grunt. Powieść nie nuży nawet tych, którzy treść znają na pamięć, a fanom filmowej serii dostarcza kilku nowych drobiazgów, które odróżniają całość od pierwowzoru i pozwalają odbiorcom wybrać bardziej pasującą im wizję. Co się zmieniło? Wymieniać wszystkiego nie ma sensu, ale kilka przykładów warto wspomnieć.

Po pierwsze klon Ripley różni się tu swoim wyglądem. Po drugie mamy tu kilka różnych, odmiennych perspektyw (Aliena także) – całkiem sprawnie ukazanych – dzięki czemu dowiadujemy się pewnych nowych informacji (jak mentalne połącznie między pewnymi postaciami). Pojawiają się też wzmianka o Amandzie. Są to drobiazgi, zabiegi kosmetyczne, ale jednak miłe nowe akcenty dla fanów obeznanych zarówno z wersją standardową, jak i reżyserską.

W skrócie, jeśli lubicie serię, sięgajcie w ciemno. Warto. Może powieści nie napisał Foster (który miał dość ciągłego wtrącania się studia filmowego, kiedy pisał poprzednią część), ale Crispin dała radę dobrze kontynuować jego dzieło. Powstała zgrabnie napisana, przyjemna, świetnie wydana lektura. Warto po nią sięgnąć, warto jeszcze raz wejść w ten świat i tym razem w zaciszu własnej tylko głowy przeżyć wszystko od nowa i przekonać się, że w komosie tak trudno jest doczekać się, by ktoś usłyszał Twój krzyk.

Michał Lipka

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.