Opowiadanie – O dzieciach, kotach i psach – Piotr Tomilicz | | KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Opowiadanie – O dzieciach, kotach i psach – Piotr Tomilicz

opowiadanie

Karolek ma trzy miesiące i dwa dni. Jest pięknym, pogodnym dzieckiem. Dziewięć w skali Apgar i dwoje młodych, kochających się rodziców, którzy z miłością czekali na jego przyjście – Karolek jest prawdziwym Dzieckiem Szczęścia.

*

Luna to czarna kotka rasy nieokreślonej. Pewnie dachowiec. Trafiła do swoich właścicieli jakieś cztery lata temu. Wydano ją jako dwumiesięczne kocię i od tego dnia niczego jej już nie zabrakło. Bez wątpienia los uśmiecha się szeroko do tego słodkiego sierściucha.

*

Master to już siedmiolatek, ale wciąż zachowuje się jak szczeniak. To kundel, mieszanka wszystkiego ze wszystkim, a zarazem najzabawniejszy i najmilszy pies na świecie. Pierwsze sześć miesięcy życia w dobrym schronisku, a potem pod dachem troskliwej rodziny. Master ma naprawdę dobrze w życiu.

*

Karolek ma swój świat, jak każde niedawno narodzone dziecko. “Co też myśli sobie ta mała, kochana główka?” – zastanawia się mama, gdy zmienia kolejną pieluchę, a Karolek znów patrzy gdzieś za nią. Nie poruszy nawet jednym mięśniem, jednym palcem. Po prostu kieruje oczka za nią. Potem znowu na nią i jeszcze raz za jej lewe ramię.

**

Luna ma nie po kolei w głowie – to już wiadomo od dawna. Ale i za to tak mocno ją kochają. Najpierw zachowuje się jak kompletna wariatka, biegając z kąta do kąta i wywołując głośny śmiech u wszystkich, a potem nagle zatrzymuje się i patrzy w jeden punkt. Zazwyczaj w jeden kąt pod sufitem. Nic tylko stoi i patrzy się.

**

Master wciąż jest oczkiem w głowie swojej pani i pana. Jego nieustające zabawy są rozkoszą dla wszystkich. I to nic, że czasami nawet coś zniszczy. To takie śmieszne, gdy Master czasami jeży wszystkie włosy na grzbiecie i zaczyna wściekle ujadać i warczeć. Chyba lubi się tak bawić w korytarzu, bo zawsze tam wariuje. To taka dziwna, ale śmieszna zabawa.

**

Babcia Karolka to mądra i uczona kobieta. Pani doktor. Czasami zajmuje się Karolkiem i sprawia jej to prawdziwą przyjemność. Czuje się wtedy o dwadzieścia lat młodsza. Gdy Karolek patrzy jej ponad ramieniem, to babcia promienieje ze szczęścia. Bo wie, że dzidziuś widzi jeszcze swojego Aniołka Stróża. Tego samego, który położył mu swój paluszek na ustach i zostawił ten słodki dołeczek pod noskiem. Babcia wie dobrze, bo babcie tak już mają, że Karolek już niebawem zapomni o tym.

***

To, że Luna jest czarna, nigdy nikomu nie przeszkadzało. Bo to bardzo mądry kot. Czasami przyjdzie się poprzytulać, a kiedy indziej sama przyniesie swoją zabawkę, żeby się ktoś z nią pobawił. Jej pani uważa, że gdy się tak gapi w ten kąt, to po prostu czegoś nasłuchuje. Albo widzi jakiegoś robaka na ścianie. Jej pan sądzi, że koty dostrzegają co najmniej częściowo podczerwień. I Luna pewnie ogląda przez ściany rury albo kable.

***

Wieczny szczeniak w rodzinie, gdzie nie brakuje miłości, jest jak kolejne dziecko. Zawsze ktoś znajdzie czas na zabawę z nim, a jak poszarpie jakąś poduszkę, to kończy się na upomnieniu. Tylko z przedpokoju jest przeganiany, bo gdy tak szczeka w stronę drzwi od piwnicy, to naprawdę nie słychać własnych myśli. Ale to tylko dziwna zabawa z drzwiami od piwnicy – niedługo się oduczy.

***

Karolek ma swój świat, jak każde dziecko, które niedawno się urodziło. Karolek widzi więcej. Widzi taką starą babcię z białymi włosami. Widzi ją w swoim pokoiku zawsze, gdy otworzy małe niebieskie oczka. Ale nikt oprócz niego jej nie widzi. To znaczy mógłby zobaczyć, ale chyba jedyne ocalałe zdjęcie tej pani jest teraz jakieś osiem kilometrów w linii prostej od nich. Rodzice Karolka nawet nie wiedzą, że ten cmentarz istnieje.

****

Luna być może widzi coś innymi zmysłami, być może podczerwienią, nadfioletem czy czymkolwiek innym. Na pewno widzi w kącie pokoju coś… Byłoby zabawką, gdyby było mniejsze. I gdyby bardziej się bujało. No i gdyby nie wyglądało jak człowiek. Na sznurku.

****

Z pewnością jest frustrujące, że przeganiają Mastera, gdy ten szczeka w stronę drzwi. Bo robi to tylko wtedy, kiedy z piwnicy po raz kolejny wychodzi to coś. Przecież to nie tylko wygląda nieludzko, ale w dodatku okropnie śmierdzi! I czymś, co być może jest okiem tak groźnie patrzy. Nawet charczy i sapie. Czy oni naprawdę tego nie widzą!?

****

Ze starymi domami już tak jest, że kiedyś miały innego właściciela. A z właścicielami jest tak, że jedni przychodzą, a inni odchodzą. Albo nie odchodzą. Zostają. Widzi to Karolek. Widzi też ziejące czarną pustką bezzębne usta i te ślady, których najwięcej jest na twarzy. Raczej nie dowie się nigdy, że tak wyglądają ślady po nożu. Na szczęście może się im przyjrzeć dokładniej, bo dziwna pani z białymi włosami za każdym razem jest bliżej.

*****

Luna niezmiennie jest bardzo ciekawa tego, co też dynda pod sufitem. Nie buja się i nie skacze, więc nie można się z tym pobawić. Po prostu wisi. Wygląda jak jej pan, tylko jest gorzej ubrane. Kotka nie wie, jak wygląda sina od uduszenia twarz z wytrzeszczonymi oczami. Nie wie też, jak wyglądają związane za plecami ręce w nadgarstkach.

*****

Master jest dobrym psem. On wie o tym. Master zawsze szczeka, gdy nieludzkie coś wypełza spod drzwi i sunie z mlaskiem do salonu. Straszne coś wraca wtedy do piwnicznej ciemności, jakby nie lubiło jego szczekania. Ale tylko do następnego razu. Potem znów szczeka, a to ponownie schodzi do piwnicy. Tylko nie wiadomo, kiedy będzie ten następny raz, bo pani chce wywieźć swojego pupilka na tydzień czy dwa na wioskę. Może tam się wyszaleje?

*****

Share

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *