Spawn #3/2000: Gry umysłu - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Spawn #3/2000: Gry umysłu

Noel – Todd McFarlane, Tony Daniel, Greg Capullo

PIEKIELNE ŚWIĘTA

Świątecznych komiksów jest całe mnóstwo. „Lobo: Paramilitarne święta specjalne”, „Opowieść wigilijna” w wersji „The Goon”, disnejowskie dzieła o kaczkach Barksa i Rosy… Wymieniać można by długo. Wiele z nich darzę dużym sentymentem, ale „Spawn” 3/2000 to jeden z tych zeszytów, które wspominam z wielką nostalgią. A przy okazji to kawal naprawdę dobrego komiksu, który pozostając gdzieś obok głównych wydarzeń, trzyma poziom wyższy, niż – że tak to ujmę – regularne numery.

W pierwszej opowieści, „Grach umysłu”, poznajemy losy pewnej pary. On był lekarzem, ona pielęgniarką, która zmieniła jego życie. Kiedy dopadła ją nieuleczalna choroba, doktor nie mogąc pogodzić się ze stratą, zaczął chore eksperymenty, których skutki odkryjemy dopiero teraz. Ale jaki mogą mieć one związek ze Spawnem?

W drugiej historii, „Noel”, poznajemy małego, naiwnego chłopca z Harlemu, który w wigilijny wieczór staje się świadkiem starcia Spawna z bandytami. Jednak w dziecięcej wyobraźni walka ta bardziej przypomina przybycie Świętego Mikołaja, niż to, czym jest faktycznie. Czy chłopiec odbierze swoją lekcję rzeczywistości, a może zwycięży dziecięca wiara w cud?

„Spawn” miał być wielką, przełomową i genialną serią. Nie był nią, ale hitem jest po dziś dzień i wciąż uważam, że warto ją znać – i że któryś z polskich wydawców powinien w końcu zadbać o jej wznowienie i kontynuowanie. Najlepsze jednak zawsze były w niej nietypowe zeszyty. Po przedstawieniu wstępnych przygód swojego autorskiego bohatera, Todd MacFarlane przekazał serię w ręce gościnnych artystów, dzięki czemu powstały zarówno takie perełki, jak historia Alana Moore’a o pedofilu, jak i gnioty w stylu zeszytu stworzonego przez Franka Millera. Potem gościnni scenarzyści tworzyli zarówno historie rozwijające główne wątki (Grant Morrison), jak i poboczne opowieści. A i sam Todd zaprezentował nam kilka takich niewnoszących właściwie nic, ale jakże udanych fabuł. I to, co mamy w tym zeszycie stanowi doskonały tego przykład.

Pierwsza opowieść to połączenie gotyckiego horroru w stylu „Frankensteina” z ujmującym romansem. Świetnie napisana, kuleje nieco w warstwie graficznej – Daniel, mimo całej masy detali, pozostawał jeszcze rysownikiem z mocno cartoonowym zacięciem – ale i tak satysfakcjonuje. Równie dobra jest humorystyczna opowieść o pomyleniu Spawna z Mikołajem. Tu w nieco makabryczny sposób, z czarnym humorem twórcy bawią się gwizdkowymi schematami (bandyta z rozbitym nosem, jako Rudolf etc.), by mimo wszystko opowiedzieć ciepłą historyjkę typową dla klimatu, w jakim jest osadzona.

W efekcie dostajemy zeszyt, po który śmiało mogą sięgnąć nawet nie fani serii. Dość zamknięte fabuły, przyjemny świąteczny nastrój i nuta grozy składają się na jeden z bardziej klimatycznych „Spawnów” z TM-Semic. I nawet po latach czyta się to znakomicie, a w drugiej historii równie świetnie, jeśli nie lepiej nawet ogląda.

Michał Lipka

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.