Tony Stark: Iron Man #2 - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Tony Stark: Iron Man #2

Gail Simone, Dan Slott, Jim Zub, Christos Gage, Paolo Villanelli, Valerio Schiti, Juanan Ramírez

KIM JEST TONY STARK

Wątpliwości moralnych ciąg dalszy. Przede wszystkim jednak to ciąg dalszy akcji, akcji i jeszcze raz akcji. Tym razem, dzięki zaangażowaniu innych, niż tylko Dan Slott scenarzystów, dostajemy album lepszy od poprzedniego. Nadal potencjał psychologiczno-filozoficzny tej historii nie został w pełni wykorzystany, ale przynajmniej mniej tu nadmiernie komediowych elementów znanych z poprzedniej części.

Tony znów musi zmierzyć się z problemami. Jednym z nich jest inwazja mrocznych elfów na Ziemię. Co gorsza wróg wspierany jest przez smoka Saduranga. Ale czy technika wystarczy do stawiania czoła… magii?

Jakby tego było mało, dochodzi do buntu maszyn. A wtedy na scenę wraca Ultron, który chce wykorzystać sytuację do własnych celów. Mało? To jeszcze Stark nadal mierzy się z wątpliwościami, czy naprawdę jest człowiekiem, tym samym, którym był dotąd, czy jedynie wierną kopia, symulacją prawdziwego Starka?

Są historie o Iron Manie, które mają potencjał na zdecydowanie coś więcej, niż tylko dynamiczną rozrywkę. Mniej jest już takich, którym się to udało. „Demon w butelce” o alkoholizmie Tony’ego Starka czy „Ja i Iron Man” o przypadkowo stworzonej sztucznej inteligencji, która okazuje się nie do końca taka, jak Stark sądził to dwa chyba najbardziej wyraziste tego przykłady. Potencjał miała też seria „Tony Stark: Iron Man”, gdzie na warsztat wzięto rozważania nad granicą oddzielającą człowieka i sztuczną inteligencję czy pytania o to, czy odtworzony od podstaw Tony w ogóle jeszcze jest tym samym człowiekiem, którym był kiedyś. Ale wszystko to utonęło trochę w miałkości fabuły i nadmiarze zbyt lekkiej komedii.

Teraz to wszystko wraca. I jest tego nawet jeszcze więcej. Ale że dla odmiany Dan Slott, spec od historii komediowych, nie odpowiada za całość, inni scenarzyści dodają fabule nieco wyższej jakości. W konsekwencji dostajemy rozrywkę na całkiem niezłym poziomie, nadal przede wszystkim tylko rozrywkę, z elementami czegoś więcej, choć bez wykorzystania ich potencjału, ale jednak rozrywkę, przy której można przyjemnie się bawić. I może nawet czasem zadumać. A przy okazji dostajemy tutaj całkiem sporo różnorodności, bo mamy i typowe przygody Starka z tej serii, i dodatki do eventu „Wojna światów”, który w sierpniowych nowościach od Egmontu wygasa już na dobre, zachęcając by wrócić do niego raz jeszcze i przeczytać w całości, tym razem z kompletem tie-inów.

Wracając jednak do „Iron Mana”, to przy okazji rzecz jest też dobrze zilustrowana. Nawet bardzo. Graficznie to lekka, prosta robota, cartoonowa, z czystą kreską i barwna kolorystyką, ale pasuje to do charakteru serii. I kupuje czytelnika bardziej, niż strona fabularna, co przy terminie „opowieść graficzna” jest sporym komplementem. W skrócie, komiks dla fanów. Fanów Iron Mana / fanów Slotta. Oba typy powinny być zadowolone.

Michał Lipka

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *