Umierając, żyjemy – Robert Silverberg - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Umierając, żyjemy – Robert Silverberg

KONAJĄC WEWNĄTRZ

 

Hollow inside I was hollow inside

But I couldn’t find out what the reason was

Why I was

Hollow inside

– Buzzcocks

Pierwszy w tym roku tom kolekcji „Wehikuł czasu” to „Umierając, żyjemy” niezapomnianego Roberta Silverberga. Grubością, jak często z klasyką bywa, niepozorny, a jednak jakże imponujący i urzekający. Bo chociaż wydaje się, że powieść ta to prosta historia, bardziej obyczajowa, niż fantastyczna, właściwie w tej prostocie i obyczajowości tkwi jej największa siła i głębia.

Życie Davida Seliga nie jest sielanką. Co prawda od najmłodszych lat jest telepatą i potrafi czytać ludziom w myślach, ale teraz, choć ma już swoje lata, nie radzi sobie w życiu i cierpi na problemy finansowe. Niezdolny do tworzenia z ludźmi relacji, zawiedziony otaczającą go rzeczywistością, pogrąża się coraz bardziej, a jego dar – może właściwie przekleństwo – zaczyna znikać. Czy to będzie dla niego koniec, czy może ratunek?

Najlepsze powieści science fiction to nie imponujące rozmachem, widowiskowe dzieła ukazujące popisy wyobraźni autora, a skupione na człowieku, odkrywające jego naturę i prawdę o nas samych, z jednoczesnym połączeniem elementów nam bliskich, z tym co niezwykłe. Ale owa niezwykłość służy nie jako cel sam w sobie, a nośnik wielkości i przesłania. Pierwszy, ten widowiskowy, typ fantastyki, to nic innego, jak taki ekwiwalent kinowych blocbusterów – olśniewających otoczką, ale pustych, jak wydmuszka. Drugi, zaangażowany, to po prostu sztuka z wyższej półki, poruszający nas intelektualnie i emocjonalnie. I właśnie do niego należy „Umierając, żyjemy”.

Ta nominowana do Nebuli, Locusa i Hugo powieść to dzieło naprawdę z literackiej wysokiej półki. Coś, co nie jest zbyt ciężkie stylistycznie, czasem bywa wręcz potoczne, ale nie odbiera mu to wielkości. Na wskroś klasyczne, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Silverberg serwuje nam tu wizję, która nie tylko przekonuje, ale i przejmuje. Zachwyca treścią, zachwyca jej poprowadzeniem, ale i wykonaniem. Do tego autor swoją wizję podaje nam z zadziwiającą trafnością, życiowością, a jednak w sposób fascynujący, choć i gorzki. A wszystko to nasyca jeszcze licznymi od wołaniami.

I podaje wyśmienitym stylem. „Umierając, żyjemy” nie jest powieścią ani na tyle ciężką, by odrzucić od siebie mniej ambitnych czytelników, ani na tyle lekką, by zniechęcić tych szukających dobrych książek. To lektura z jednej strony lekka, ale posiadająca swoją wagę, ambicję… Powieść treściwa i literacko satysfakcjonująca, pokazująca, że można pisać w nieskomplikowany sposób, nie obrażając inteligencji czytelnika.

Reasumując, warto. Kolejny klasyk godzien poznania i polecenia. Każdy kto ceni dobrą fantastykę, znajdzie tutaj coś dla siebie.

Michał Lipka

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.