Akira, tom 2 i 3 - KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Akira, tom 2 i 3

Akira, tom 2 – Katsuhiro Ōtomo

W ARESZCIE

Akira” to manga przez duże M. Jedna z tych serii, które odbiły się głośnym echem w świecie nie tylko komiksu, ale i popkultury. I jedno z nielicznych dzieł cieszących się wielkim uznaniem i kultowym statusem nawet wśród tych, którzy mang nie trawią. A to również świadczy o wielkości tego tytuły.

Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach i starciu, Kaneda, Kei i Tetsuo trafiają do aresztu. Wkrótce jednak dziewczyna, opanowana przez Kiyoko, ucieka i staje do walki z Tetsuo. Tetsuo zaś stara się odkryć o co właściwie chodzi z Akirą i poznać prawdę.

Akira” fabularnie nie jest opowieścią skomplikowaną. Oparta na ulubionym motywie autora, czyli zdolnościach paranormalnych, choć porusza też cięższe i bardziej ważkie tematy, pozostaje przede wszystkim opowieścią akcji. Szybkie tempo, starcia, pościgi, niezwykłe moce i bronie równające z ziemią całe tereny… Długo można by wymieniać. W odróżnieniu od większości mang, „Akira” unika humoru. Kiedy czytacie japońskie komiksy, nawet te ponure i poważne, najczęściej znajdujecie w nich jakieś zabawne sceny dla odprężenia (spójrzcie tylko na „The Ghost in the Shell”) tymczasem tu autor stawia na zupełną powagę i to doskonale do opowieści pasuje.

Dlaczego? „Akira” to może i dynamiczna, może nieskomplikowana, ale bardzo nastrojowa opowieść. Czasem mamy tu akcyjniak, w którym dzieje się dużo i szybko, a momentami nawet krwawo, czasem postapokaliptyczną fantastykę z epickim zacięciem, czasem brudny cyberpunk, a czasem nawet horror. A każdy z nich opiera się na jednym – ciężkim klimacie, dusznej, mrocznej atmosferze, która tak zachwyca przy czytaniu „Akiry”. Akcja potrafi wciągnąć, nastrój ma w sobie coś niepokojącego, a sama fabuła jest intrygująca, zaciekawia i nie pozwala się nudzić ani przez chwilę.

Treść jednak blednie w porównaniu do ilustracji. Grafiki Katsuhiro Ōtomo to bezwzględne mistrzostwo. W „Akirze” znajdziecie rzadko spotykany w mangach realizm, przywiązanie do detali, tak charakterystyczne dla Japończyków, jest tu jeszcze wyraźniejsze, a grafiki dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, z genialnie używanymi rastrami czy dynamicznym kadrowaniem.

Do tego nie można też zapomnieć o świetnym wydaniu, w końcu takim, jakie być powinno. Czyli solidnej grubości tomiszcza, dużego formatu, zbierające całą serię w sześciu potężnych albumach, które na półce wyglądają rewelacyjnie.

Po prostu warto. Świetna, świetnie wydana kultowa seria, którą każdy powinien przeczytać – tak w skrócie podsumować można „Akirę”. Oby pozostałe tomy serii szybko ukazały się na polskim rynku.

Akira 3

UCIECZKA

Trzeci tom „Akiry” to rzecz jeszcze mocniejsza, niż dwa poprzednie. Głównie dzięki epickiemu, widowiskowym finałowi, w którym czeka nas iście apokaliptyczna akcja równająca z ziemią… Co Wam będę dużo mówił, to po prostu trzeba zobaczyć. I przeczytać, bo seria ta jest niemal równie znakomita fabularnie, co graficznie.

Atak laserem z orbity na Tetsuo dochodzi do skutku. W wyniku eksplozji, jaka potem następuje, chłopak znika. Ale czy coś takiego jest w stanie go zatrzymać?

Tymczasem Kaneda i Kei uciekają z bazy razem z Akirą. Czy jednak uda im się wymknąć? I co jeszcze czeka na nich w tej szalonej, niebezpiecznej sytuacji?

Akira” po raz pierwszy na polskim rynku pojawił się w roku 1999, w formie cienkich tomów, które ukazywały się przez kolejne cztery lata. W owym czasie, czasie, kiedy polscy wydawcy mangi wciąż jeszcze raczkowali i badali grunt, było to nie lada wydarzenie. Z jednej strony dostaliśmy wtedy nie tylko wielki mangowy hit i prawdziwą legendę (trzecią obok „Czarodziejce z Księżyca” i „Neon Genesis Evangelion”), ale też i rzecz edytorsko wyśmienita. Powieszony format, obwoluta, biały papier, zachowane kolorowe strony. Co prawda tomiki nie były imponującej grubości, ale jednak najważniejsze było to, że w ogóle były.

A niedawno seria wróciła w nowym wydaniu, a to jest jeszcze lepsze. W końcu mamy bowiem edycję najbliższą japońskiej – duży format, grube tomiszcza (ok. 300 stron każdy), dodatkowa obwoluta, zachowanie kolorowych stron, a przy okazji szary papier, bliski temu, na jakim mangi wydaje się w Kraju Kwitnącej Wiśni. Do tego barwny, oldschoolowy ton całości dopełnia znakomitego wrażenia – tego pierwszego wrażenia, jakie wywołuje manga, gdy tylko wejdziemy z nią w kontakt. A gdy zaczynamy czytać, jest już tylko lepiej i lepiej.

Fabuła, choć prosta, jest znakomicie poprowadzona. To cyberpunkowa opowieść z postapokaliptyczną nutą, która potrafi zmienić się w nadnaturalny horror, jak i dobrą sensacyjną historię. Od strony fabularnej jej siłą są tajemnice i dynamizm, a także coraz bardziej epicka akcja, podana z iście oszałamiającym rozmachem. Bo czytanie sekwencji kończącej ten tom naprawdę potrafi oszołomić, zachwycić i poradzić.

A wszystko to głównie dzięki ilustracjom,. Z każdej strony bije tu ogrom pracy, jaką Katsuhiro Ōtomo włożył w poszczególne kadry. Realizm, dbałość o detale i genialny klimat, jaki buduje swoimi rysunkami sprawiają, że oglądanie to czysta przyjemność. Szczególnie gdy porównać to wszystko z obecnie wydawanymi mangami i uświadomić sobie, że Katsuhiro Ōtomo wszystko, co tu widzicie robił ręcznie, bez użycia komputera.

Po prostu rewelacja. Seria, którą nie tylko warto znać, ale znać też trzeba. Kawał historii komiksu i wielkie dzieło samo w sobie.

Michał Lipka

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.