NAJLEPSZE FILMY, KTÓRE NIGDY NIE POWSTAŁY CZ IV: NIE TAKI SUPER SUPERMAN | | KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

NAJLEPSZE FILMY, KTÓRE NIGDY NIE POWSTAŁY CZ IV: NIE TAKI SUPER SUPERMAN

W czerwcu zeszłego roku minęło dokładnie 80 lat od chwili wymyślenia postaci Supermana, a tym samym powstania komiksu superbohaterskiego. Co więcej w grudniu minęło także dokładnie 40 lat od premiery pierwszego kinowego filmu z Christopherem Reeve’em w roli głównej. To więc dobra okazja by przyjrzeć się nienakręcony nigdy filmom z bohaterem z czerwonym „S” na piersi i zobaczyć, co nas ominęło.

Pierwszym z tego typu obrazów miał być film „Superman V”, którego szanse na pojawienie się w kinach pogrzebała porażka poprzednika. Historia ukazywała nam śmierć Człowieka ze stali i jego odrodzenie w zabutelkowanym mieście Kandor. Co ciekawe fabuła ta powstała na długo przed słynną historią „Śmierć Supermana”.

Jednakże to właśnie „Śmierć” stała się inspiracją do kolejnego projektu, tym razem zatytułowanego „Superman: Odrodzony”. Fabuła zakładała, że nasz heros mierzy się z Doomsdayem, ginie, a jego moc uwolniona w chwili śmierci zapładnia Lois. Ta rodzi dziecko, które gdy dorasta okazuje się być odrodzonym Supermanem i ratuje świat. W późniejszej wersji fabuły rozwinięto problemy małżeńskie Kentów, dodano że Doomsdaya stworzył Brainiac, a kosmita Cadmus zabiera zwłoki Supermana by je ożywić i po połączeniu z nim sił pokonać wroga. Niestety Człowiek ze stali odradza się pozbawiony mocy i musi nosić wzmacniający go robo-strój. Z czasem zaczęto dodawać kolejnych wrogów, aż w końcu scenariusz trafił w ręce Kevina Smitha, twórcy „Sprzedawców” i „Dogmy” i wielkiego fana komiksów.

W historię powstawania całości nie ma co się zagłębiać, ale ostatecznie rzecz miała opowiadać o tym, jak Brainiac wysyła Doomsdaya by zabił Supermana. Jednocześnie blokuje słońce, by pozbawić go energii, a jakby tego było mało, dołącza do niego Luthor. Superman ginie, jednak wraca do życia za sprawą Eradicatora, robota z Kryptona. Niestety po zmartwychwstaniu pozbawiony jest swoich mocy, dlatego korzystając z Eradicatora jak z pancerza, staje o walki. W końcu odzyskuje moc i wygrywa.

Film miał wyreżyserować Robert Rodriguez, potem planowano zatrudnić Burtona. Nicolas Cage miał zagrać Clarka, w Luthora chciano by wcielił się Kevin Spacey, a do roli Brainiaca rozważano Christophera Walkiena, Jima Carreya lub Gary’ego Oldmana. Do tego Sandra Bullock, Courteney Cox lub Julianne Moore jako Lois Lane i Chris Rock – Jimmy Olsen. A jednak przedłużający się okres przygotowań, a potem niechęć wytwórni, zakończyły karierę tego dzieła.

Oczywiście nie tym nie koniec. Na początku XXI wieku poproszono J.J. Abramsa do napisania na nowo początków Supermana w filmie „Superman: Flyby”. Pojawiły się jednak problemy ze znalezieniem reżysera, a potem scenariusz trafił w ręce Akivy Goldsmana. Ten zaś planował by Superman spotkał Batmana. Batman, który stracił wszystko i jest załamany. Odwiesza kostium, ale kolejna osobista tragedia sprawia, że wraca do niego i szuka zemsty. Zmanipulowany przez Luthora, podejrzewa o wszystko Clarka, ale w końcu łączą siły i pokonują wroga. Pomysł ten został po wielu latach przekuty w film „Batman kontra Superman”, ale na tym etapie był mocno osadzony w świcie „Powrotu Mrocznego Rycerza” – a na pewno mocniej, niż ostateczne dzieło wypuszczone na ekrany.

I na tym kończy się nasza krótka podróż poprzez nienakręcone losy Supermana. Twórcy planowali jeszcze szóstą część oryginalnej serii, wprowadzając do akcji Brainiaca i Bizarro, ale skończyło się jedynie na planach, niewspartych nawet pomocą studia. Patrząc na to wszystko z perspektywy lat jedynie wersji Kevina Smitha jest mi żal, bo mimo zawarcia licznych elementów, które studio wymusiło na twórcy, miała szansę powstać świetna ekranizacja (oczywiście gdyby Cage nie pojawił się na ekranie). Mamy jednak to, co mamy. Najnowsze przygody Supermana nie zwalają z nóg, a przyszłość wcale nie maluje się zbyt optymistycznie. Pozostaje mieć nadzieję, że kinowe uniwersum DC złapie wiatr w żagle i stworzy coś choćby zbliżonego jakością do analogicznego uniwersum Marvela. I kto wie, może wówczas wykorzysta niektóre z tych pomysłów, o których pisałem.

Michał Lipka

Share

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *