Nawałnica mieczy. Stal i śnieg (audiobook) – George R.R. Martin (czyta: Krzysztof Banaszyk) | | KOSTNICA - POZORNIE MARTWA STREFA || Kostnica.Com.PL

Nawałnica mieczy. Stal i śnieg (audiobook) – George R.R. Martin (czyta: Krzysztof Banaszyk)

31NIE MA ZIMY BEZ… TRUPÓW

„Nawałnica mieczy”, trzeci tom bestselerowej i niezwykle cenionej sagi fantasy „Pieśń Lodu i Ognia” (kojarzonej jednak bardziej pod tytułem, jaki nosił pierwszy tom oraz serial nakręcony na jej podstawie, czyli „Gra o tron”), w Polsce został podzielony na dwie książki. Podobny los spotkał także wersję audio, ale czy to naprawdę minus? Historia jest wprost znakomita, interpretacja także. Trzeba czegoś jeszcze? Chyba tylko tego, by kolejna część pojawiła się jak najszybciej.

Zima jest coraz bliżej. W magicznym świecie Westeros nie oznacza to niczego dobrego. I nie chodzi wcale o śnieg i mróz – a przynajmniej nie tylko – ale o żywe trupy, które nadciągają wraz z tą porą roku. A to dopiero początek. Robb Stark musi zmierzyć się z inwazją na północy, a dzicy ludzie, choć głodni, nie są łatwym przeciwnikiem. Na dodatek los jego sióstr pozostaje nieznany, ale cokolwiek na nie czeka, nie należy do przyjemnych; oczywiście o ile wciąż jeszcze żyją. Wśród nieustannej walki i niekończących się niebezpieczeństw czy ktokolwiek ma jakąś szansę?

Opowieść jaką stworzył George R. R. Martin to solidny kawał fantasy, które przełamuje gatunkowe granice. Można nie lubić tego typu opowieści, można być ich przeciwnikiem, ale podobnie jak to było z „Władcą pierścieni”, tak i w przypadku „Pieśni Lodu i Ognia”, osobiste preferencje tracą na znaczeniu. Dobra historia pozostaje dobra niezależnie od ram, w których ją zamkniemy, a „Nawałnica mieczy” jest po prostu znakomita – jak zresztą obie poprzednie części.

Dlaczego? Martin swój cykl oparł na kilku trafionych w dziesiątkę motywach. Magia, niezwykłe stworzenia i cała mechanika świata są ciągle obecne, ale jakby odsunięte na dalszy plan. Rządzi przede wszystkim walka o władzę, spiski, knowania, ciągłe zagrożenie. I próby utrzymania zdobytego tronu. Realizm jest najmocniejszą stroną „Pieśni…”, to wręcz historyczne podejście do omawianego tematu z jednoczesnym zachowaniem prawideł gatunkowych. Smakowite połączenie.

Wersja audio także świetnie się prezentuje. Krzysztof Banaszyk ma znakomity głos do poważnych opowieści. Głęboki, jakby ciężki, świetnie wpasowuje się w klimat historii, a przy okazji czyta wyraźnie i bez wpadek. W skrócie solidna produkcja dźwiękowa dla miłośników konkretnych pozycji przygodowych. Lubicie fantastykę? Sięgnijcie koniecznie. Polecam.

Michał Lipka

Share

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *